Kołodziejczyk Janusz

Konferencja "Świat bez Raka" » Kołodziejczyk Janusz

STANY TERMINALNE - CHORZY MEDYCZNIE PORZUCENI

Terapia Wsparcia, Inne Propozycje,

Perspektywa Realnej Nadziei – BRUNO GRÖNING

 

Gdy trafiają do mojego gabinetu chorzy porzuceni (bo nikt już nie chce ich leczyć, ani rozmawiać z nimi, bo medycyna nie ma już dla nich żadnych propozycji, bo usłyszeli że mówiono o nich że są w stanie beznadziejnym, że można już tylko przed śmiercią zmniejszać ich ból), to często pytają z rozpaczą: „czy umrą?”. A ja ich pytam: „Czy ktoś im powiedział, że nie umrą?”. To brutalne z pozoru pytanie uspokaja, bo jest retoryczne. Wywołuje chwilę refleksyjnej ciszy, którą przerywam wyjawiając: „Wszyscy umrzemy – jak tu siedzimy, ale kto pierwszy - tego moja (ani żadnego lekarza) wiedza medyczna, nie jest w stanie określić.

 

Bo „DOKĄD ŻYJEMY, TO NADZIEJA POZOSTAJE”, gdyż to, że zostali porzuceni przez medycynę, to wcale nie znaczy, że muszą już umierać. I to jest najprawdziwsza prawda! Medycyna nie służy do odbierania nadziei – nawet (zwłaszcza) z powoływaniem się na naukę. Kto nie rozumie tego, powinien przestać być lekarzem. Kto rozumie, ma nadziei za wszelką cenę szukać.

 

Z punktu widzenia „medycyny proceduralnej”, jest prawdą, że są „nieuleczalni”, bo więcej procedur dla nich już nie ma - ale są jeszcze INNE PROPOZYCJE. Wygodną i bezpieczną dla mnie sytuacją, jest rozpoznanie u takiego pacjenta stanu terminalnego, będącego dla jego lekarzy eufemistyczna ucieczką od stwierdzenia, że nic już dla niego przed odejściem nie ma. A więc jeżeli jest jeszcze „cokolwiek”, to już „coś”. A jeśli to „coś” jest jeszcze medycznie określone - to jeszcze lepiej.

Terapia wsparcia (bo są pozbawieni wiary), daje im realną nadzieję. Mówię więc m.in. o: psycho-onko-immunologii wg.Simontonów i Wirgi, o immunostymulatorach (Tołpa, Padma, Vilcacora...), lekach „innych” (TePe, AnRy, Amygdalina...), metodach „innych” (hypertermii, żywieniu), o wynikach badań nad wpływem wiary (placebo) oraz modlitwy na zdrowie.

Na koniec pytam, czy wierzą w Boga – wyjaśniając, że nie interesuje mnie czy i do jakiego kościoła chodzą. Jeżeli potwierdzą, to przedstawiam im wtedy wyniki badań skuteczności modlitw, wykazujące podwyższenie poziomów cytokin endogennych itp... Mówię o konkretnych efektach tych działań.

 A na końcu o udokumentowanych medycznie uzdrowieniach na drodze duchowej poprzez Bruno GRÖNINGA.

Statystyka, ani magia „double blind araingment”, nie znajdują tu zastosowania. Siłą tego przekazu jest MEDYCZNY FAKT UZDROWIENIA z którym można obcować, przeanalizowany i potwierdzony przez zespoły niezależnych lekarzy i możliwość osobistego kontaktu z uzdrowionymi.

To jest uczciwe i skuteczne – to nadzieja i realna szansa na odzyskanie zdrowia dla każdego, niezależnie od zaawansowania choroby. To wciąż potwierdzana prawda.

 

JANUSZ KOŁODZIEJCZYK (ur. 1950 r.) Lekarz przyrodnik.

Absolwent WAM (Wojskowej Akademii Medycznej) w Łodzi. Ginekolog i lekarz rodzinny. Znawca i praktyk akupunktury, aurikuloterapii, klawiterapii, terapii manualnej, homeopatii, hipnoterapii, dietetyki etc. Uczestnik i jeden z animatorów w Polsce medycyny naturalnej i komplementarnej. Uczestnik inauguracji ruchu hospicyjnego w Polsce (1985). Twórca i kierownik (1985) psychosomatycznego Ośrodka Medycyny Naturalnej w Koszalinie i wydawnictwa „ZWMN”-„OMNIBUS” (1989) – redaktor i wydawca czasopism: „Akupunktura Polska” i „Medycyna Naturalna” oraz pierwszych w Polsce podręczników akupunktury i homeopatii, organizator sympozjów „Integracja” (1986-1992). Członek, członek władz i założyciel kilku lekarskich towarzystw naukowych i eklektycznych gremiów intelektualnych (np. antropologów wiedzy). Członek władz Porozumienia Zielonogórskiego i Izby Lekarskiej. Członek międzynarodowej Medycznej Grupy Naukowej Koła Przyjaciół Bruno Groeninga. Samotny chałupnik-naukowiec z istotnymi osiągnięciami spoza „main staremu” (pionier medycznych badań termograficznych w akupunkturze, autor teorii „gry naczynioruchowej” w akupunkturze), lekarz praktyk i nauczyciel lekarzy. Autor dziesiątek felietonów (głównie w miesięczniku „Nieznany Świat”) i kilku książek. Uczestnik dziesiątków spotkań naukowych (organizator i współorganizator kilkunastu, prelegent i wykładowca wielu, a niezależny i bezkompromisowy dyskutant prawie wszystkich). Bibliofil, były płotkarz i sprinter (kolekcjoner wielu kontuzji) oraz bywalec Dojo Oyama. Hodowca kaktusów i kinoman. Jedyny żołnierz zawodowy PRL nie posiadający żadnego odznaczenia ani medalu, „wycielony” z wojska wskutek ostentacyjnej demonstracji różnicy oceny sytuacji społeczno-politycznej słusznego systemu. Niespełniony podróżnik. Dziwak i odludek, łaknący towarzystwa dziwaków i odludków. Lewicujący konserwatywny liberał. Wciąż żyjący - bezwyznaniowy gnostyk, żonaty z kobietą.