ILE POLSKI JEST W POLSCE - LIST DO PREMIER EWY KOPACZ - AKCJA WYSYŁKOWA

Archiwum » ILE POLSKI JEST W POLSCE - LIST DO PREMIER EWY KOPACZ - AKCJA WYSYŁKOWA

Fundacja Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa Obywatelskiego QLT

 

 

Warszawa, 01.08.2015

 

 

Szanowna Pani Premier,       

 

głębokie zaniepokojenie sytuacją, w której znalazła się moja ojczyzna, Polska, skłania mnie do tego, by napisać do Pani ten ważny list.

 

Gdy popatrzeć na nasz kraj bez dogłębnej analizy, mogłoby się wydawać, że Polska jest na dobrej drodze. Nowe arterie komunikacyjne, estetyczne środki komunikacji miejskiej (Warszawa), Pendolino, nowe obiekty sportowe itd. sugerują pobieżnemu obserwatorowi, że kraj się intensywnie rozwija.

Niestety jednak, gdy przyjrzeć się mu bliżej i zagłębić w poszczególne dziedziny, szybko dojdziemy do wniosku, że to jedynie blichtr i miraże. Bo czy najważniejsze jest dla kraju, by mieć nowe pociągi i stadiony, gdy odbywa się to kosztem utraty suwerenności? Otóż nie, to są potrzeby piątego rzędu. Cóż więc z tego, że akurat na to UE daje nam dotacje, skoro ceną jest totalna wyprzedaż państwa za przysłowiową złotówkę i narastająca zależność.

 

Dlaczego? O tym z pewnością Pani wie najlepiej, lecz pozwolę sobie wskazać na poważne zaniedbania, które mają miejsce praktycznie w każdej branży.

 

Zacznijmy od rolnictwa. Od kliku lat zajmuję się kwestiami polskiego rolnictwa i problemami, które się wiążą z tą branżą. Wielokrotnie próbowałam dotrzeć mentalnie do ministrów z Pani rządu czy prezydenta, by ukazać fatalny stan polskiego rolnictwa, choć słowo ‘polskie’ powinno być tu wykreślone.

Jak Pani zapewne doskonale się orientuje, w ‘polskim’ rolnictwie strategicznym nie pozostało już praktycznie nic polskiego. Totalna wyprzedaż centrali nasiennych, których pozostało może około 10 % w polskich rękach, a także paszarni czy olejarni nasuwa najbardziej dramatyczne wnioski. Wyniszczanie sektora drobnego, tj. rodzinnego, w rolnictwie, zgodnie ze strategią obcych koncernów, i wyprzedaż ziemi rolnej obcokrajowcom również nie sprzyjają niezależności żywnościowej. Olbrzymie połacie ziemi, szczególnie na zachodzie Polski, są już w obcych rękach, choć niby jest to zabronione.

Jak  więc możemy mówić o właściwym kierunku rozwoju kraju, który nie jest w stanie wyżywić swojego społeczeństwa w oparciu o własne zasoby? Dodajmy, że jeszcze niedawno kraju rolniczego. Dramatyczna sytuacja, w jakiej znalazło się polskie rolnictwo, jest niewątpliwą ‘zasługą’ obecnego rządu, który wyraził zgodę na wyprzedaż zarówno centrali nasiennych, jak i paszarni czy olejarni w ręce Cargilu, będącego firmą-córką amerykańskiego koncernu Monsanto, cieszącego się w świecie bardzo złą sławą.  Agent Orange, PCB, Roundup czy wiele odmian roślin GMO to jego najbardziej ‘znamienite’ produkty.  Nie jest też tajemnicą dla nikogo, kto choć trochę interesuje się tematem, że działalność tego koncernu doprowadziła do masowych samobójstw w Indiach (ponad 300 tysięcy farmerów) czy wyniszczenia naturalnych zasobów Ameryki Południowej, siejąc skażenie gleb, wody i powietrza i wielokrotnie zwiększając zachorowalność na nowotwory oraz deformację i śmiertelność noworodków.

Tak nie postępuje przyjaciel, za którego najwyraźniej osoby zasiadające w rządzie mają sojuszników zza oceanu, i mogę się tylko dziwić, że tacy ‘kontrahenci’ dopuszczani są na polski rynek. To oburzające. Wiadomo nie od dzisiaj, że celem tego potężnego koncernu (a także innych jemu podobnych, jak Bayer, BASF, Pionier czy Syngenta) jest zdobycie jak największego światowego rynku i obszaru wpływów, a co za tym idzie pieniędzy i władzy, na co ten rząd z uporem zamyka oczy, licząc najwyraźniej na to, że być może uzyska w ten sposób bezwizowy ruch dla swoich obywateli i opiekę ‘sojusznika’.

Na jaką opiekę może liczyć Polska ze strony takich sojuszników, przekonaliśmy się po II Wojnie Światowej. Bez mrugnięcia okiem poświęcono nasz kraj i wepchnięto w ramiona ZSSR.

 

Błędy popełniać to nie grzech. Źle jest jednak, gdy nie wyciągamy z życiowej nauki wniosków. Bezgraniczne oddanie takim niby-sojusznikom nie popłaca i nie świadczy dobrze o (p)oddanym.

 

Kolejna dziedzina to służba zdrowia, której decydenci bezmyślnie (lub też nie) dają sobą zarządzać zgodnie z wolą i interesem obcych karteli farmaceutycznych. Narastająca agresja lobbystów, dążących do wywarcia presji i wpływów daje przerażające rezultaty. Nieskuteczne leczenie często wymyślonych chorób może wywołać tylko wzburzenie i sprzeciw obywateli. Moją domeną są nowotwory, jako że zorganizowałam dwie edycje Konferencji „Świat bez Raka – Profilaktyka i Naturalne Terapie Antynowotworowe”. Wiadomo, że skuteczność profilaktyki i naturalnych terapii jest nieporównywalnie większa, tymczasem zgodnie z trendem korporacyjnym, w Polsce są to metody ‘podziemia’, a nie, jak w wielu krajach Europy i świata, ogólnie dostępne i podlegające refundacji NFZ. Najwyższa pora na zmiany. Polskie społeczeństwo zasługuje na lepsze traktowanie, niż tylko uległość wobec żądnych władzy i pieniędzy koncernów.

Już tylko wspomnę o szczepieniach, do których przymusza się obywateli naszego kraju, podczas gdy cały Zachód cieszy się w tym względzie znaczącą wolnością. Zapewne się Pani orientuje, że z 26 szczepieniami jesteśmy drugim (po USA) krajem na świecie co do wszczepialności dzieci do 2 roku życia! A teraz jeszcze dołożono kolejne szczepienia i to za darmo, czyli koncerny weszły w nasze środki publiczne! I to Pani wyraziła na to zgodę, Pani, która kiedyś odmówiła zakupu szczepionek przeciwko grypie, gdy straszono świat kolejną, fikcyjną epidemią…

 

Zamiast więc wprowadzać drogą i ryzykowną oraz kontrowersyjną metodę in-vitro (i to zaledwie po 12 miesiącach ‘nie owocnego’ współżycia naturalnego niekoniecznie par związanych więzami małżeńskimi), lansować związki czy małżeństwa homoseksualne, wypaczoną teorię gender i wymyślać trzecią płeć itd. należy ograniczyć elementy powodujące postępujące ograniczenie płodności u ludzi i zwierząt takie jak:

- produkty żywnościowe i pasze GMO (trzecie pokolenie myszy żywionych GMO i pojonych wodą z dopuszczalną w UE ilością Roundupu jest bezpłodne!!!) – w Polsce brak pasz bez dodatków śruty GMO i brak znakowania produktów w sposób umożliwiający konsumentom wyważone decyzje,

- szczepionki zawierające toksyczną rtęć i aluminium (aluminium ogranicza płodność!!!),

- smugi chemiczne, które mają chronić ziemię przed ociepleniem klimatu (aluminium, które przedostaje się do powietrza, gleby i wody dramatycznie ogranicza płodność wszystkimi możliwymi kanałami!!!),

- wszechobecny plastik (BPA – substancja ograniczająca płodność!!!),

- toksyczne dodatki do artykułów spożywczych i pozostałości agrochemii (wszechobecne lecytyna sojowa GMO i syrop glukozowo-fruktozowy GMO – ograniczają płodność!!!, pozostałości Roundupu w żywności – ograniczają płodność!!!)…

I można by tak bez końca…

 

Pod płaszczykiem ratowania klimatu i likwidacji niedochodowych zakładów wyraża Pani także zgodę na wyniszczanie polskiego przemysłu węglowego, a co za tym idzie utratę suwerenności kraju i w tym zakresie, gdy powszechnie wiadomo, że USA, Rosja czy Chiny bez skrupułów spalają niewyobrażalne ilości ton węgla rocznie. Wiemy też, że Niemcy mają ogromną ochotę odzyskać wpływy na Śląsku i wykupić za bezcen nasze kopalnie. A Państwo, którzy jesteście w Polsce u władzy, bez drgnięcia powieki, dajecie temu zielone światło.

To już pozostałości polskiego przemysłu jako takiego, bo przecież niemal wszystkie strategiczne zakłady przemysłowe w naszym kraju zostały zdradziecko sprzedane, najczęściej znacznie poniżej wartości.

 

Aż ciśnie się na usta pytanie: ile Polski jest w Polsce? Taka polityka to w coraz szerszej ocenie Polek i Polaków zdrada stanu, którą systematycznie pogłębiają kolejne rządy. A im dalej, tym gorzej. Obecny rząd bije niechlubne rekordy.

 

Kolejna sprawa to polityka zagraniczna kraju, która musi się opierać na realnych przesłankach, a nie na mrzonkach.

Popieranie przez polskie elity polityczne amerykańskiej wojny na Ukrainie to grzech niewybaczalny. I to nie tylko dlatego, że Banderowcy, którym na Ukrainie dziś się stawia pomniki, nigdy nie byli naszymi przyjaciółmi. Przede wszystkim jednak chodzi o powód, dla którego ta wojna została rozpętana. Jej celem jest, co dziś już dla każdego powinno być jasne, wyparcie  rosyjskiego gazu z Europy, po tym jak kongres amerykański dał zgodę na wywóz gazu łupkowego poza granice Stanów Zjednoczonych.

Do tego koncerny biotechnologiczne, spośród których najpotężniejszy to Monsanto, chcą stworzyć na Ukrainie zaplecze rolnicze Europy. Są tam już od bodaj 2 lat dopuszczone przez obecny rząd i tzw. oligarchów, którzy bez skrupułów, wespół niemal za darmo oddają im ziemię.

Nie trzeba być geniuszem, by dostrzec, że NATO za wszelką cenę chce podejść jak najbliżej granic rosyjskich. Czy rząd w Polsce to sami ślepcy?

 

Do tego należałoby dołączyć fatalny system edukacji w naszym kraju, który poprzez wprowadzenie całkowicie zbędnego gimnazjum, obniżył granicę wieku wchodzenia w dorosłość do zaledwie 12 lat. Ucierpiał na tym jednak nie tylko aspekt socjologiczny, lecz także edukacyjny naszego systemu szkolnictwa. Czas nauki do matury znacznie się skrócił, a szkolnictwo zawodowe (zawodówki i technika) jest w opłakanym stanie.

 

Słowo klucz, które doprowadzi do odnowy kraju, to REPOLONIZACJA. Dobór właściwych sojuszników, umiejętne negocjacje i sprawne ‘branie przebitek’ na obie strony (Zachód / Wschód) to absolutny ‘mus’ Polski i obowiązek nią zarządzających. Nie ma czasu na żadną więcej zwłokę. Najwyższa pora wrócić do korzeni. Dobre i nowoczesne jest wyłącznie to, co sprzyja rozwoju polskiej przedsiębiorczości i polskiego kapitału. Wystarczy spojrzeć jak robią to inni u siebie.

 

Dlatego proszę i nalegam, by potraktowała Pani poważnie rozważenie następujących kierunków zmian:

 

  1. Repolonizacja rolnictwa = odzyskanie suwerenności żywnościowej! Przywrócenie suwerenności w zakresie produkcji nasion, pasz, maszyn rolniczych oraz agrochemii. Odzyskanie polskiej ziemi, która nieprawnie została sprzedana obcokrajowcom. Ochrona polskich lasów jako dziedzictwa narodowego. Wprowadzenie rozsądnych przepisów odnośnie sprzedaży bezpośredniej – to, co zrobiono ostatnio to kpina z polskich rolników.
  2. Dopuszczenie i refundacja naturalnych metod LECZENIA – STOP Codex Alimentarius! – bo Natura ma nieskończoną ilość możliwości (w tym także koncentrat olejku konopnego, cudowny środek na wszystko – a zamiast tego podaje się ciężko chorym morfinę, która uzależnia, nie leczy, i odcina układ immunologiczny). Zniesienie nakazu szczepień „ochronnych" (tak, jak to jest na Zachodzie), które wywołują znacznie więcej powikłań i zgonów niż same choroby.
  3. Zachowanie zasobów węgla i kopalni w rękach polskich. Nie przystawanie na bezsensowne ograniczenia w spalaniu węgla – Polska to kropla w morzu tego, co emitują światowe potęgi. Na ocieplenie klimatu (jeśli tokowe w ogóle występuje) znacznie większy wpływ ma przemysłowa produkcja mięsa i plankton w morzach i oceanach.
  4. Odbudowa polskiego przemysłu.
  5. Daleko idące ułatwienia dla polskich przedsiębiorców.
  6. Wyparcie obcego kapitału z branży handlowej, tj. opodatkowanie supermarketów.
  7. Wyparcie obcego kapitału z banków, które wyprzedawane są jeden po drugim.
  8. Przemyślana polityka zagraniczna. Informowanie obywateli o rzeczywistej, a nie fikcyjnej sytuacji na świecie. W ostatnim czasie główne zaniedbanie to mistyfikacja na temat wojny na Ukrainie, popieranie i dofinansowywanie Ukrainy mimo wrogiej polityki wobec Polski oraz absurdalna polityka w sprawie wypłacania świadczeń i restytucji majątku Żydom, którzy ucierpieli w czasie II Wojny Światowej. To obowiązek agresora i okupanta, a nie okupowanego, i pora zacząć o tym głośno mówić.
  9. Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do dwunastokrotności minimum socjalnego.
  10. Powrót do poprzedniego systemu szkolnictwa (8 klas szkoły podstawowej i 3/4/5 szkoły średniej).

 

To pakiet ostatniej szansy, niezbędnik polski i tylko wdrożenie takiego kierunku rozwoju wzmocni pozycję naszego kraju na arenie międzynarodowej.

 

W imieniu wielu Polek i Polaków z poważaniem,

 

Lena Huppert.